Czym jest AutoBidInfo (autobidinfo.com) i skąd ma dane o Twoim aucie
AutoBidInfo to baza wyników licytacji z dwóch amerykańskich domów aukcyjnych — Copart i IAAI. Serwis podaje na stronie głównej własną liczbę: ponad 7,2 mln pojazdów i pięćdziesiąt kilka marek. Nie jest domem aukcyjnym, nie jest ubezpieczycielem, nie jest importerem i niczego nie sprzedaje. Nie ma tu koszyka, cennika ani formularza zamówienia. Cała działalność polega na publikowaniu cudzych rekordów aukcyjnych pod adresem zbudowanym z numeru VIN.
Twoje auto trafiło do tej bazy nie dlatego, że ktoś interesował się właśnie Tobą. Copart i IAAI wystawiają lot publicznie razem z numerem nadwozia, a serwisy takie jak AutoBidInfo pobierają te rekordy i trzymają je u siebie po zamknięciu aukcji — łącznie z kwotą, za jaką auto poszło. Serwis nie ma dostępu do Twoich dokumentów, do umowy zakupu ani do niczego, co zrobiłeś z samochodem po sprowadzeniu do Polski, i nie ma mechanizmu, żeby cokolwiek do rekordu dopisać.
Interfejs jest wyłącznie angielski. Nie ma przełącznika języków, nie ma znaczników wersji językowych w kodzie strony, nie ma wersji polskiej. Dla polskiego kupującego to jednak żadna bariera: liczby, daty i angielskie nazwy uszkodzeń są czytelne bez tłumaczenia, a wyszukiwanie gołego numeru VIN w Google nie ma kontekstu językowego w ogóle.
Co dokładnie widać w AutoBidInfo po wpisaniu numeru VIN
Model dostępu jest tu najprostszy z możliwych i właśnie dlatego najbardziej dotkliwy. Nie ma logowania, nie ma rejestracji, nie ma płatnego raportu, nie ma limitu sprawdzeń. Przycisk „Full VIN Report” prowadzi do wewnętrznej wyszukiwarki tego samego serwisu, a nie do kasy. Nic na karcie pojazdu nie jest schowane.
Jakie dane AutoBidInfo publikuje
- Numer VIN — w adresie strony, w nagłówku, w tytule zakładki i w opisie meta
- Cenę końcową licytacji w dolarach, datę sprzedaży i nazwę domu aukcyjnego
- Przebieg w milach oraz rodzaj uszkodzenia w oryginalnym zapisie
- Lokalizację placu aukcyjnego i skrót stanu, który wydał dokument własności
- Kilkanaście zdjęć aukcyjnych z placu
- Wygenerowany opis prozą, streszczający stan pojazdu, wyposażenie i przebieg licytacji
- Pełne rozkodowanie VIN: fabryka, silnik, wersja, systemy bezpieczeństwa
- Wykres średnich cen dla tego samego rocznika i modelu
Czego na karcie nie ma. Przebieg nie jest opatrzony żadnym znacznikiem wiarygodności — nie znajdziesz tu litery „Actual” ani ostrzeżenia „Not Actual”. Odczyt stoi jako sucha liczba, co jest osobnym problemem: jeżeli licznik został wymieniony przy naprawie albo operator aukcji pomylił się przy wpisywaniu, nie ma na stronie niczego, co pozwoliłoby to zakwestionować. Nie ma też kosztorysu naprawy, danych sprzedającego ani tożsamości kupującego. Część pól technicznych — kolor, nadwozie, skrzynia, napęd — bywa pusta i zaznaczona myślnikiem.
Osobna sprawa to zdjęcia. AutoBidInfo nie kopiuje ich na własny serwer, tylko osadza bezpośrednio z infrastruktury domu aukcyjnego, spod adresu cs.copart.com. Nazwy plików to skróty wygenerowane przez Copart, nie ma w nich Twojego numeru, a atrybut alt zawiera tylko „Photo 1”, „Photo 2” i nazwę modelu. Regulamin serwisu wprost przyznaje, że obrazy pozostają własnością platform aukcyjnych. Praktyczny wniosek jest taki, że nie ma tu galerii do usunięcia jako osobnego zasobu — jest jedna strona HTML, która te obrazy wyświetla.
Dlaczego cena końcowa w opisie meta obniża wartość Twojego auta
Większość agregatorów wymaga od kupującego kliknięcia. Tutaj często nie trzeba nawet tego. Opis meta strony lota ma sztywny wzór: rocznik, marka, model, numer VIN w nawiasie, dom aukcyjny, data i cena końcowa razem z odczytem licznika — na przykład „(VIN …) – IAAI auction, 2026-07-17, final bid $1,191. Odometer: 204,527 mi.” To jest tekst, który Google pokazuje pod niebieskim linkiem. Kupujący czyta kwotę zakupu i przebieg z aukcji w samych wynikach wyszukiwania, zanim jeszcze zdecyduje, czy w ogóle wejść na stronę.
Skutek jest przewidywalny. Kupujący, który zna kwotę licytacji, przestaje rozmawiać o wartości samochodu i zaczyna rozmawiać o Twojej marży — nie pyta, ile kosztowała naprawa, transport, cło i przegląd, tylko o ile masz zejść. Jeżeli dodatkowo liczba z opisu meta nie zgadza się z liczbą na Twoim liczniku, rozmowa o cenie kończy się, zanim się zacznie. Trzeci mechanizm to blok „Similar Vehicles” i wykres cen: kupujący dostaje gotowy materiał porównawczy pokazujący, po ile schodziły inne egzemplarze tego samego modelu w tym samym stanie.
Jak usuwamy dane z AutoBidInfo — krok po kroku
Zaczynamy od bezpłatnego audytu VIN. Ustalamy, czy Twój pojazd ma w tym serwisie kartę, pod jakim dokładnie adresem, czy pojawia się dodatkowo w blokach z podobnymi lotami przy innych pojazdach i czy strona jest zaindeksowana w Google. Jeśli wpisu nie ma, mówimy to od razu i nie ma za co płacić. Jeśli jest — przygotowujemy wniosek wraz z dokumentacją potwierdzającą, że dane dotyczą pojazdu, do którego masz tytuł, i prowadzimy korespondencję do końca, również gdy pierwsza odpowiedź jest odmowna albo gdy operator żąda dodatkowych dokumentów.
Podstawa prawna wniosku
Opieramy się na art. 17 RODO. Punkt wyjścia jest neutralny: AutoBidInfo publikuje dane pojazdu bez zgody właściciela — dlatego właścicielowi przysługuje wniosek o ich usunięcie. Nie jesteśmy partnerem tego serwisu, nie mamy od operatora żadnego upoważnienia i nie modyfikujemy żadnych rekordów. Jedna okoliczność działa tu na korzyść wniosku: jako kraj rejestrującego domenę wskazano Polskę, a rejestratorem jest europejska spółka, więc argument o właściwości RODO jest mocniejszy niż przy operatorach spoza Unii. Nazwa i adres rejestrującego są jednak utajnione, a serwer i poczta stoją na ukraińskim hostingu.
Utrudnienie: brak wskazanego administratora danych
Serwis nie podaje nazwy podmiotu, który nim zarządza. Nie ma polityki prywatności jako osobnego dokumentu — jest tylko jeden punkt regulaminu, mówiący, że serwis nie zbiera danych osobowych poza logami serwera. Nie ma formularza usuwania danych, nie ma procedury DMCA, nie ma inspektora ochrony danych, nie ma adresu pocztowego, nie ma strony kontaktowej. Punkt „Kontakt” w regulaminie odsyła po prostu z powrotem na stronę główną. Jedyny działający kanał to adres e-mail w stopce.
Postępujemy więc tak: składamy udokumentowany wniosek na ten jedyny kanał, prowadzimy korespondencję, ponawiamy zgłoszenie przy braku odpowiedzi, a gdy sprawa stanie w miejscu, eskalujemy do dostawcy hostingu i równolegle prowadzimy ścieżkę deindeksacji w Google. Bądźmy uczciwi: przy nienazwanym administratorze wynik jest mniej przewidywalny niż przy serwisie z formalnym formularzem RODO. Dokładnie na to jest gwarancja zwrotu.
Potwierdzenie usunięcia
Dostajesz raport końcowy: listę adresów, które przestały działać, korespondencję z operatorem oraz potwierdzenia złożenia wniosków o deindeksację. Usunięty wpis nie wraca. Jeżeli ten sam VIN zostanie ponownie wystawiony na aukcji, powstanie nowy, odrębny wpis — to nowe zdarzenie, nieobjęte pierwotnym zleceniem.
AutoBidInfo w Google — VIN w adresie, przebieg i cena w opisie
Adres karty ma postać www.autobidinfo.com/lot/{VIN}, tytuł zakładki brzmi „2009 BMW 3 SERIES VIN {VIN} – Auction Results | AutoBidInfo”, a znacznik robots na stronie lota jest ustawiony na index, follow. Numer VIN stoi więc w adresie, w tytule i w opisie meta jednocześnie, a serwis nie robi nic, żeby to ukryć. Karty lotów są w indeksie Google — sprawdziliśmy to bez wpisywania czyjegokolwiek numeru, po samej domenie.
Dwie rzeczy różnią ten przypadek od typowego agregatora zdjęć. Po pierwsze, ponieważ fotografie ładują się z serwerów domu aukcyjnego, nie wchodzą do Google Images pod tą domeną — deindeksacja dotyczy strony, nie galerii. Po drugie, plik robots.txt przepuszcza wyszukiwarki niemal w całości i wskazuje mapę witryny, ale ta mapa się nie otwiera: pod zadeklarowanym adresem serwer zwraca stronę błędu 404. Indeksowanie odbywa się więc przez linkowanie wewnętrzne, między innymi przez bloki „Similar Vehicles”, w których obok cudzych numerów VIN stoją odnośniki do kolejnych kart.
Dlatego usunięcie ma dwa etapy i oba są potrzebne. Najpierw źródło, potem wniosek o deindeksację konkretnych adresów, który Google realizuje w 3–7 dni. Kolejności nie da się odwrócić — wniosek złożony przy żywej stronie daje efekt na dwa, trzy tygodnie, po czym adres wraca do indeksu.
Ile kosztuje i ile trwa usunięcie z AutoBidInfo
| Pozycja | Wartość |
|---|---|
| Cena usunięcia z AutoBidInfo | od 45 USD |
| Usunięcie ze źródła | 2–4 dni robocze |
| Wniosek o deindeksację w Google | niezwłocznie po usunięciu ze źródła |
| Realizacja przez Google | 3–7 dni |
| Łączny czas standardowego zlecenia | 7–8 dni roboczych |
| Model rozliczenia | za serwis, bez abonamentu |
| Audyt VIN | 0 PLN |
| Gwarancja | 100% zwrotu kwoty za serwis, z którego nie udało się usunąć — w 7 dni roboczych |
Operator nie sprzedaje usuwania danych i nie ma opublikowanej procedury, z której mógłbyś skorzystać samodzielnie — poza napisaniem na adres w stopce, co możesz zrobić bezpłatnie i bez niczyjej pomocy. My prowadzimy tę korespondencję za Ciebie, po angielsku, z kompletem adresów i dokumentacją, i odpowiadamy finansowo za wynik. Nie obiecujemy, że usunięcie uda się w każdym przypadku. Obiecujemy coś innego i mamy to na piśmie: jeśli z AutoBidInfo usunąć się nie uda, zwracamy 100% kwoty zapłaconej za ten serwis w terminie 7 dni roboczych — reguluje to § 9, Regulamin.
Czego nie usuwamy z AutoBidInfo (i dlaczego)
Nie usuwamy i nie modyfikujemy wpisów w bazach oficjalnych: Carfax, AutoCheck, oryginalnych systemach Copart i IAAI, rejestrach DMV, NMVTIS ani u ubezpieczycieli. Nikt tego legalnie nie robi, a firma obiecująca inaczej po prostu wprowadza w błąd. Usuwamy publikację w AutoBidInfo — kopię rekordu, nie oryginał. Nie mamy też wpływu na to, co ze zdjęciami robi sam dom aukcyjny na własnych serwerach, skoro to on nimi dysponuje.
Nie usuwamy danych, których serwis nie publikuje: kosztorysu naprawy ani danych sprzedającego tu nie ma. Jeżeli zależy Ci na porównaniu zakresów, warto zobaczyć, jak wygląda to gdzie indziej — BidInfo i Bid.cars publikują ten sam materiał aukcyjny w innym układzie i pod innymi adresami, a pełny katalog serwisów rozdziela to serwis po serwisie.
I rzecz najistotniejsza: usunięcie publikacji z internetu nie zwalnia sprzedającego z obowiązku poinformowania kupującego o znanych mu wadach i uszkodzeniach pojazdu. Chodzi o Twoje dane osobowe i poufność ceny zakupu, nie o zatajenie stanu technicznego auta.
Zakres i granice usługi
Składamy wnioski o aktualizację lub usunięcie publikacji wyłącznie w serwisach internetowych publikujących publicznie dostępne ogłoszenia i archiwa aukcji pojazdów. Nie zwracamy się do oficjalnych rejestrów i nie mamy do nich dostępu — nie usuwamy ani nie modyfikujemy danych w Carfax, AutoCheck, Copart (oryginał), IAAI (oryginał), bazach DMV, NMVTIS ani w bazach ubezpieczeniowych. Nie modyfikujemy, nie zmieniamy i nie fałszujemy historii pojazdu w żadnej bazie danych.
Znaki towarowe. Nazwy serwisów i znaki towarowe należą do ich właścicieli i są używane wyłącznie w celu opisania zakresu naszej usługi. UkryjVIN.pl nie jest powiązany z tymi serwisami, nie jest przez nie autoryzowany ani nie reprezentuje ich operatorów.
Obowiązki sprzedającego. Usunięcie publikacji internetowej nie zmienia stanu technicznego pojazdu i nie zwalnia sprzedającego z obowiązku poinformowania kupującego o znanych wadach pojazdu.
Informacje o serwisach zewnętrznych. Opis funkcji i zakresu danych serwisu AutoBidInfo odzwierciedla stan na dzień 27 lipca 2026 i może się zmienić bez naszej wiedzy. Terminy realizacji oraz warunki gwarancji zwrotu określa Regulamin (§ 8 i § 9).