Czym jest Mobious (mobious.org) i skąd ma dane o Twoim aucie
Mobious to archiwum lotów z amerykańskich aukcji pojazdów uszkodzonych — Copart i IAAI. Nie jest domem aukcyjnym, ubezpieczycielem ani rejestrem. Nie ma dostępu do Twoich dokumentów, do umowy kupna ani do niczego, co zrobiłeś z autem po sprowadzeniu do Polski. Zebrał to, co w dniu licytacji stało publicznie w internecie: zdjęcia z placu i kartę stanu pojazdu — i trzyma to online lata po tym, jak aukcja się zakończyła.
Jak długo, widać po samych plikach. Zdjęcia z lotów, które sprawdziliśmy, mają datę modyfikacji z 2022 roku i są serwowane z nagłówkiem każącym przeglądarce trzymać je w pamięci do 2037 roku. To nie jest serwis newsowy, który po sezonie kasuje archiwum. To zasób pomyślany tak, żeby zdjęcie Twojego rozbitego auta było dostępne pod tym samym adresem przez kolejną dekadę.
Dostęp jest w całości darmowy. Nie ma rejestracji, nie ma logowania — adresy /login i /register nie istnieją — nie ma limitu sprawdzeń ani żadnego pola płatnego. Zakładka „O sajcie” mówi to wprost: dostęp do tych informacji powinien być bezpłatny i dostępny dla wszystkich. Z punktu widzenia sprzedającego oznacza to najgorszy możliwy układ: żadnej bariery, którą kupujący mógłby uznać za zbyt wysoką.
Interfejs jest wyłącznie rosyjskojęzyczny. Cztery pozycje w menu, opisy pól, nazwy uszkodzeń — wszystko po rosyjsku, a wersji polskiej, angielskiej czy ukraińskiej nie ma. Domena jest zarejestrowana w 2021 roku przez ukraińskiego rejestratora Internet Invest (Imena.ua), a serwis stoi za Cloudflare. Nazwiska ani nazwy spółki nie podaje nigdzie.
Co dokładnie widać w Mobious po wpisaniu numeru VIN
Strona lota otwiera się galerią — na sprawdzonych pojazdach około dziesięciu do trzynastu fotografii w formacie WebP, dokładnie tych, które aukcja wykonuje przy przyjęciu auta na plac. Pod galerią leży tabela stanu technicznego, i to ona jest właściwym problemem, bo mówi o pojeździe rzeczy, których ze zdjęcia nie da się odczytać.
Jakie dane Mobious publikuje
- Zdjęcia uszkodzeń — około 10–13 sztuk na pojazd, w formacie WebP
- Przebieg jednocześnie w milach i kilometrach
- Rodzaj szkody oraz uszkodzenie podstawowe i wtórne — zderzenie, uderzenie w tył lub w prawy przód, kradzież
- Kod uruchomienia: „samochód się uruchamia” albo „nie mogę sprawdzić”
- Obecność kluczyka i pilota, stan poduszek powietrznych — nienaruszone albo brakujące
- Status VIN, wielkość i typ silnika, napęd, skrzynia, liczba cylindrów, paliwo, wersja wyposażenia, typ nadwozia
Jedna rzecz zasługuje na osobną uwagę: przebieg jest podany bez żadnej adnotacji o wiarygodności. Amerykańskie aukcje oznaczają wskazanie licznika jako potwierdzone, niepotwierdzone albo zwolnione z obowiązku podania. Mobious tej flagi nie przenosi — pokazuje samą liczbę. Kupujący czyta ją więc jako fakt, choć w oryginalnym rekordzie mogła być opatrzona zastrzeżeniem.
Czego w Mobious nie ma
Równie ważne jest to, czego na karcie lota nie znajdziesz, bo za to nie ma sensu płacić. Na żadnym ze sprawdzonych lotów nie ma ceny sprzedaży, numeru lota, daty licytacji, miasta i stanu, w którym stał pojazd, ani informacji, czy sprzedawał go Copart czy IAAI. Nie ma też rodzaju dokumentu, danych sprzedającego ani kupującego. Warto to wiedzieć, bo opis serwisu zapowiada „zapisaną cenę sprzedaży” — w rzeczywistości tego pola tam nie ma.
Dlaczego karta bez ceny i tak obniża wartość Twojego auta
Bez kwoty zakupu kupujący nie ma kotwicy cenowej, ale dostaje coś, co działa równie skutecznie: uporządkowany opis stanu sprzed naprawy. „Kradzież”, „brak poduszek powietrznych”, „brak kluczyka”, „nie mogę sprawdzić, czy odpala” — to zdania, które w rozmowie o aucie z ogłoszenia zmieniają wszystko. Zdjęcia aukcyjne robi się szybko, przy złym świetle, pod kątem eksponującym zniszczenia; ich celem jest udokumentowanie szkody, nie sprzedaż. Nawet rzetelna i kosztowna naprawa wygląda przy nich blado, bo galerii „po” nikt nie publikuje.
Mobious powiela przy tym VIN w drugim miejscu. Poza stroną lota istnieje katalog marek i modeli — pięćdziesiąt osiem gałęzi, a w nich strony zbiorcze po sto pojazdów, stronicowane po kilkadziesiąt razy dla popularnego modelu. Na każdej takiej stronie Twój VIN stoi wypisany tekstem obok miniatury zdjęcia. To osobny adres i osobny wpis, który trzeba objąć wnioskiem — samo skasowanie karty lota nie wystarczy.
VIN w adresie, tytule i w nazwach plików
Ten serwis jest zbudowany tak, żeby wyszukiwarka skojarzyła Twój numer nadwozia z rozbitym autem najkrótszą możliwą drogą. Adres strony to sam VIN zapisany małymi literami: mobious.org/{vin}. Tytuł zaczyna się od słów „Historia samochodu” i numeru VIN. Opis meta otwiera VIN postawiony przed dwukropkiem. Znaczniki Open Graph — adres, tytuł, opis i obrazek — powtarzają go jeszcze cztery razy.
Najmocniejszy sygnał jest jednak w grafikach. Pliki leżą na osobnej poddomenie img.mobious.org, a ich nazwy to VIN zapisany wielkimi literami z numerem kolejnym: JN1FV7AR9JM481784_1.webp. Do tego atrybut alt każdego zdjęcia to dosłownie nazwa pliku, czyli znowu VIN. Poddomena z obrazami nie ma w pliku robots.txt żadnej dyrektywy ograniczającej roboty. Dlatego usunięcie musi objąć jedno i drugie: rekord w serwisie i pliki graficzne, które żyją pod własnymi adresami niezależnie od strony, z której je wywołano.
Jak usuwamy dane z Mobious — krok po kroku
Zaczynamy od bezpłatnego audytu VIN: ustalamy komplet adresów dotyczących Twojego pojazdu — kartę lota, strony katalogu modelu, na których VIN występuje, oraz bezpośrednie adresy wszystkich plików zdjęciowych na poddomenie z obrazami. Dopiero mając pełną listę, przygotowujemy wniosek: identyfikacja pojazdu, wykazanie, że jesteś właścicielem lub osobą uprawnioną, i wskazanie każdego adresu z osobna. Wniosek składamy w języku operatora i prowadzimy korespondencję do końca, również gdy pierwsza odpowiedź jest odmowna albo nie przychodzi wcale.
Utrudnienie: brak wskazanego administratora danych
Mobious nie ma polityki prywatności, regulaminu ani strony DMCA — pod tymi adresami serwis zwraca błąd 404. Nie podaje nazwy spółki, adresu pocztowego, numeru telefonu ani nawet adresu e-mail. Jedynym kanałem jest formularz „Wyślij nam wiadomość” w zakładce Kontakt, z polami: imię, e-mail, treść. Dane rejestracyjne domeny są w WHOIS ukryte.
Nie ukrywamy, co to oznacza: nie ma tu procedury, którą można po prostu wypełnić, i nie ma podmiotu, któremu można doręczyć wezwanie w normalnym trybie. Postępujemy więc dwutorowo — udokumentowany wniosek przez jedyny istniejący kanał, a przy braku reakcji zgłoszenie do operatora infrastruktury oraz do rejestratora domeny, u którego serwis jest utrzymywany. Skutek jest przez to mniej przewidywalny niż przy serwisie z regulaminem i skrzynką kontaktową — i właśnie po to jest gwarancja zwrotu.
Podstawa prawna wniosku
Opieramy się na art. 17 RODO, procedurach DMCA dla materiału zdjęciowego oraz na obowiązku wskazania administratora danych. Punkt wyjścia jest neutralny: Mobious publikuje dane pojazdu bez zgody właściciela, a więc właścicielowi przysługuje wniosek o ich usunięcie. Nie modyfikujemy żadnych rekordów, nie podszywamy się pod nikogo i nie jesteśmy partnerem tego serwisu — składamy wniosek do operatora w oparciu o dostępną u niego procedurę.
Potwierdzenie usunięcia
Na koniec dostajesz raport: listę usuniętych adresów wraz z potwierdzeniami oraz potwierdzenia złożenia wniosków o deindeksację w Google. Usunięty wpis nie wraca. Jeżeli ten sam VIN zostanie ponownie wystawiony na aukcji, powstanie nowy, odrębny wpis — to nowe zdarzenie, nieobjęte pierwotnym zleceniem.
Mobious w Google — co realnie jest zaindeksowane
Tutaj obraz jest nietypowy i warto go znać przed zapłatą. Plik robots.txt Mobious przepuszcza wszystkie roboty (Allow: /), ale nie deklaruje mapy witryny, a adres /sitemap.xml zwraca błąd 404 — zadeklarowanej mapy po prostu nie ma. Strony nie mają też znacznika canonical ani danych strukturalnych. W praktyce w wynikach wyszukiwania widoczne są przede wszystkim strony katalogu modeli — „Archiwalna baza samochodów Mazda 6”, „…BMW M3” — a nie pojedyncze karty lotów. Na zapytanie samym numerem VIN karta z Mobious nam się nie pokazała.
To nie znaczy, że problem jest wyimaginowany. Znaczy, że rozkłada się inaczej: głównym kanałem ekspozycji są zdjęcia z VIN-em w nazwie pliku i w atrybucie alt, dostępne dla robotów bez ograniczeń, oraz strony zbiorcze katalogu, na których Twój numer stoi tekstem. Wniosek o deindeksację składamy dla wszystkich adresów, które faktycznie znajdziemy w indeksie — i dopiero po potwierdzeniu usunięcia ze źródła. Kolejność nie jest kwestią gustu: przy wciąż żywej stronie robot wraca i indeksuje ją ponownie.
Ile kosztuje i ile trwa usunięcie z Mobious
Rozliczamy się za pojedynczy serwis. Nie ma abonamentu, obowiązkowych pakietów ani dopłat za „trudny przypadek”. Audyt VIN jest bezpłatny — płacisz dopiero wtedy, gdy zdecydujesz się na usunięcie.
| Pozycja | Wartość |
|---|---|
| Cena usunięcia z Mobious | od 50 USD |
| Usunięcie ze źródła (strona lota, katalog modelu, pliki zdjęć) | 2–4 dni robocze |
| Wniosek o deindeksację w Google | niezwłocznie po usunięciu ze źródła |
| Realizacja przez Google | 3–7 dni |
| Łączny czas standardowego zlecenia | 7–8 dni roboczych |
| Model rozliczenia | za serwis, bez abonamentu |
| Audyt VIN | 0 PLN |
| Gwarancja | 100% zwrotu kwoty za serwis, z którego nie udało się usunąć — w 7 dni roboczych |
Nie obiecujemy, że usunięcie uda się w każdym przypadku — przy serwisie bez wskazanego administratora danych byłoby to szczególnie nieuczciwe. Obiecujemy co innego i mamy to na piśmie: jeżeli z Mobious usunąć się nie uda, zwracamy 100% kwoty zapłaconej za ten serwis w terminie 7 dni roboczych. Reguluje to § 9 — Regulamin.
Czego nie usuwamy z Mobious (i dlaczego)
Granicę usługi lepiej znać wcześniej niż później. Nie usuwamy i nie modyfikujemy wpisów w bazach oficjalnych: Carfax, AutoCheck, oryginalnych systemach Copart i IAAI, rejestrach DMV, NMVTIS ani w bazach ubezpieczycieli. Nikt tego legalnie nie robi, a firma, która to obiecuje, wprowadza Cię w błąd. Nasza praca dotyczy wyłącznie publicznie dostępnych publikacji w agregatorach — Mobious jest jednym z nich.
Nie usuwamy też z Mobious danych, których ten serwis nie ma. Ceny sprzedaży, numeru lota ani daty licytacji tam nie znajdziesz, więc nie ma czego usuwać; jeśli to one Cię niepokoją, odpowiedni serwis wskaże audyt. Warto przy tym pamiętać, że to samo zdjęcie z tej samej aukcji bywa jednocześnie opublikowane w kilku niezależnych archiwach — BidFax pokazuje zwykle kilkadziesiąt fotografii tego samego lota. Audyt VIN sprawdza to za darmo, zanim cokolwiek zamówisz.
I rzecz najistotniejsza: usunięcie publikacji z internetu nie zwalnia sprzedającego z obowiązku poinformowania kupującego o znanych mu wadach i uszkodzeniach pojazdu. Chodzi o Twoje dane osobowe i o to, żeby archiwum sprzed lat nie zastępowało rozmowy o aucie w stanie, w jakim jest dzisiaj.
Zakres i granice usługi
Składamy wnioski o aktualizację lub usunięcie publikacji wyłącznie w serwisach internetowych publikujących publicznie dostępne ogłoszenia i archiwa aukcji pojazdów. Nie zwracamy się do oficjalnych rejestrów i nie mamy do nich dostępu — nie usuwamy ani nie modyfikujemy danych w Carfax, AutoCheck, Copart (oryginał), IAAI (oryginał), bazach DMV, NMVTIS ani w bazach ubezpieczeniowych. Nie modyfikujemy, nie zmieniamy i nie fałszujemy historii pojazdu w żadnej bazie danych.
Znaki towarowe. Nazwy serwisów i znaki towarowe należą do ich właścicieli i są używane wyłącznie w celu opisania zakresu naszej usługi. UkryjVIN.pl nie jest powiązany z tymi serwisami, nie jest przez nie autoryzowany ani nie reprezentuje ich operatorów.
Obowiązki sprzedającego. Usunięcie publikacji internetowej nie zmienia stanu technicznego pojazdu i nie zwalnia sprzedającego z obowiązku poinformowania kupującego o znanych wadach pojazdu.
Informacje o serwisach zewnętrznych. Opis funkcji i zakresu danych serwisu Mobious odzwierciedla stan na dzień 27 lipca 2026 i może się zmienić bez naszej wiedzy. Terminy realizacji oraz warunki gwarancji zwrotu określa Regulamin (§ 8 i § 9).