Czym jest Autopartner (cars.autopartner.by) i dlaczego to nie archiwum aukcyjne
Autopartner sprzedaje samochody. To nie jest lustro Copartu prowadzone przez kogoś anonimowego dla ruchu z wyszukiwarki, tylko czynny katalog handlowy białoruskiego importera, który sprowadza auta z USA, Korei i Chin. Serwis dzieli ofertę na aukcje trwające, pozycje „kup teraz” i archiwum, ma zapytanie ofertowe przy każdym locie, numer telefonu w nagłówku i dwa fizyczne biura. Każda karta pojazdu kończy się zdaniem, że możesz zamówić ten samochód pod klucz z dostawą na Białoruś, do Rosji i innych krajów WNP.
Dla Ciebie znaczy to jedno: przedmiotem usunięcia jest żywe ogłoszenie handlowe, a nie porzucony rekord. Operator ma w jego utrzymaniu interes komercyjny, więc procedura bywa trudniejsza niż w zwykłym agregatorze i mówimy to na wstępie, a nie w przypisie.
Skala tłumaczy, dlaczego trafiło tam akurat Twoje auto. Indeks map witryny serwisu wskazuje ponad trzysta czterdzieści osobnych plików, a ten wygenerowany w dniu audytu zawierał niemal cztery tysiące adresów pojazdów. Nikt nie wyszukiwał Twojego samochodu — przejechał przez plac w USA i został zaciągnięty razem z resztą.
Numer VIN jest tu adresem strony
To najważniejszy techniczny fakt o tym serwisie i decyduje o całej reszcie. Karta pojazdu żyje pod adresem w formie cars.autopartner.by/v/{VIN} — samego numeru VIN, bez marki, modelu ani numeru lota.
Numer nie kończy się jednak na adresie. Tytuł zakładki wygląda tak: „Toyota Tundra {VIN} - купить авто с аукциона - cars.autopartner.by”. Opis meta zaczyna się od słów „Заказать авто Toyota Tundra vin {VIN} с аукциона COPART” i kończy numerem telefonu operatora. Ten sam numer VIN siedzi dodatkowo w słowach kluczowych, w adresie kanonicznym i w znacznikach Open Graph, a strona ma jawnie ustawione index, follow. Wpisanie siedemnastu znaków w Google wystarcza więc, żeby trafić prosto na kartę — i tak też te strony wyglądają w wynikach wyszukiwania, z pełnym VIN-em w tytule.
Jakie dane Autopartner publikuje
Dostęp jest darmowy i bezprogowy: nie ma rejestracji, opłaty ani limitu sprawdzeń. Karta otwiera się od razu z galerią — na sprawdzonych lotach od dziesięciu do piętnastu zdjęć z placu aukcyjnego.
- Galerię z aukcji: nadwozie z każdej strony, wnętrze, deskę rozdzielczą, komorę silnika, zbliżenia uszkodzeń
- Przebieg w kilometrach, na części lotów z adnotacją „Фактический” — czyli rzeczywisty
- Uszkodzenie główne i dodatkowe, obecność kluczyków, informację, czy silnik odpala
- Typ dokumentu sprzedaży, w tym wprost „Cert Of Title-Salvage”
- Numer lota, platformę aukcyjną, datę licytacji i lokalizację placu w USA
- Rocznik, markę, model, generację, typ nadwozia, kolor, silnik, skrzynię i rodzaj napędu
- Licznik wyświetleń karty oraz status: „Продано” albo „Не продано”
Czego Autopartner nie pokazuje
Absencje decydują o tym, czego nie warto zamawiać, więc wymieniamy je równie dokładnie. Ceny końcowej nie ma. Przy lotach czynnych widać bieżącą stawkę licytacji, ale na kartach oznaczonych jako sprzedane pole stawki wraca do zera — kwoty, za którą auto faktycznie poszło, serwis nie publikuje. Nie ma też historii postąpień, kosztorysu naprawy ani liczby właścicieli.
Nie ma również danych osobowych sprzedającego. Serwis podaje wyłącznie kategorię wystawiającego — „Страховая” albo „Продавец”, czyli ubezpieczyciel albo sprzedawca — bez nazwiska, miasta i telefonu. To istotne, bo w części europejskich ogłoszeń takie dane obok VIN-u się pojawiają i wtedy argumentacja jest znacznie mocniejsza. Tutaj tak nie jest i nie będziemy tego udawać: przedmiotem wniosku są dane pojazdu, nie dane osoby wystawiającej.
Co widzi kupujący, który trafi na ogłoszenie Twojego auta
Mechanizm obniżania ceny nie ma w sobie nic emocjonalnego. Kupujący wpisuje VIN, dostaje kilkanaście zdjęć auta w stanie, w jakim trafiło na plac w Ohio czy Teksasie, i od tej sekundy rozmawia już nie o samochodzie, który przed sobą widzi, ale o tym ze zdjęć. Fotografie aukcyjne są robione szybko i po to, żeby udokumentować szkodę dla ubezpieczyciela — nie żeby cokolwiek sprzedać. Nawet solidna naprawa wygląda przy nich blado, bo galerii „po” nikt nie publikuje.
Przy tym serwisie dochodzą dwie warstwy, których nie ma w zwykłym lustrze aukcyjnym. Pierwsza: strona wygląda na aktualną ofertę handlową, z formularzem zapytania i telefonem do menedżera, więc kupujący czyta ją jak żywe ogłoszenie, a nie jak archiwalny zrzut. Druga: przebieg z adnotacją „Фактический” ma dla niego wagę urzędowego potwierdzenia. Większość serwisów w tym katalogu podaje licznik jako gołą liczbę; tutaj obok wartości stoi słowo, które kupujący czyta jako „sprawdzone”. Zdanie „ale licznik mógł być cofnięty” przestaje w tej rozmowie działać.
Jak usuwamy dane z Autopartner — krok po kroku
Zaczynamy od bezpłatnego audytu VIN. Ustalamy, ile adresów w tym serwisie dotyczy Twojego pojazdu: karta pod /v/{VIN} to jeden adres, ale ten sam samochód potrafi być podlinkowany z kart „podobnych pojazdów” przy innych lotach tej samej marki, a starsze wersje karty mogły zostać w indeksie Google mimo zmian w serwisie. Dopiero z kompletną listą przygotowujemy wniosek: identyfikacja pojazdu po numerze VIN, wykazanie, że jesteś właścicielem lub osobą uprawnioną, wskazanie danych do usunięcia i pełna lista adresów.
Składamy go w języku operatora, do wskazanego przez niego podmiotu i kanału, i prowadzimy korespondencję do skutku — również gdy pierwsza odpowiedź jest odmowna albo gdy operator żąda dodatkowych dokumentów. Nie jesteśmy partnerem Autopartnera i nie mamy od niego żadnego upoważnienia. Punkt wyjścia jest neutralny: serwis publikuje dane o pojeździe bez zgody właściciela, więc właścicielowi przysługuje wniosek o ich usunięcie.
Podstawa prawna wniosku
Zaczynamy od tego, co w tym przypadku wyszło na plus, bo w tym katalogu to rzadkość. Operator jest wskazany z nazwy: w polityce przetwarzania danych figuruje białoruska spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (ООО „Автопартнер Групп”), a serwis podaje dwa fizyczne adresy biur — w Mińsku i w Homlu — oraz numer w białoruskiej sieci komórkowej. Sprawdziliśmy to, bo sama końcówka domeny niczego nie dowodzi: jeden serwis .by w tym katalogu miał litewski telefon i litewską skrzynkę. Tutaj zgadza się wszystko naraz — nazwa spółki wpisana do białoruskiego rejestru, adres w Homlu identyczny z adresem ze stopki, domena u białoruskiego rejestratora i poczta na białoruskim hostingu. Adresat wniosku jest więc jednoznaczny.
Jednoznaczny nie znaczy jednak podlegający RODO. Białoruś leży poza Unią Europejską i tego nie da się obejść: nie ma organu nadzorczego, do którego złożylibyśmy skargę, nie ma przedstawiciela w UE, nie ma ścieżki egzekucji decyzji unijnej. Serwis nie prowadzi też polskiej wersji językowej ani nie kieruje oferty do polskich klientów, więc argument o ofercie skierowanej do UE jest tu słabszy niż przy serwisach z osobną polską kartą.
Jest jeszcze druga trudność, którą trzeba znać. Dokument zatytułowany „Polityka w odniesieniu do przetwarzania danych osobowych” jest w rzeczywistości polityką plików cookie: opisuje ciasteczka, Google Analytics i Yandex.Metrikę, ale nie wymienia numeru VIN, nie wymienia danych pojazdu, nie zawiera rozdziału o prawach osoby, której dane dotyczą, i nie przewiduje procedury usunięcia. Nie mamy się więc na co powołać w jego własnym regulaminie.
Idziemy zatem czterema drogami naraz. Po pierwsze — po białoruskiej ustawie o ochronie danych osobowych, która daje podmiotowi danych prawo żądania zaprzestania przetwarzania; adresat jest wskazany, więc żądanie ma do kogo trafić. Po drugie — po prawie właściciela do rozporządzania informacją o własnym pojeździe, kierowanym do spółki, która prowadzi realną działalność handlową pod własną nazwą i adresem, a więc ma reputacyjny powód, żeby na pismo odpowiedzieć. Po trzecie — po procedurze DMCA dla materiału zdjęciowego pochodzącego z amerykańskich serwerów aukcyjnych. Po czwarte — po wniosku o deindeksację do Google, którego siedziba i procedura są w Europie w pełni dostępne, niezależnie od tego, co zrobi operator. Argumentację z art. 17 RODO podnosimy posiłkowo, ale nie budujemy na niej całej sprawy, bo byłoby to nieuczciwe.
Co, jeśli operator odmówi
Odmowa jest realnym scenariuszem i przy tym typie serwisu prawdopodobniejszym niż przy archiwum. Sprzedawca traci ogłoszenie, a nie tylko rekord w bazie, i nie odpowiada przed żadnym europejskim regulatorem. Robimy wtedy trzy rzeczy: ponawiamy udokumentowany wniosek do wszystkich kanałów naraz — adresu e-mail spółki, telefonu i komunikatorów wskazanych w serwisie; zgłaszamy sprawę dostawcy hostingu, który obsługuje domenę; i niezależnie od tego prowadzimy wniosek o deindeksację w Google, bo nawet karta, która zostanie na serwerze, przestaje wtedy wyskakiwać po wpisaniu numeru VIN.
Jeżeli mimo tego wpis zostanie, obowiązuje gwarancja z § 9 Regulaminu: zwracamy 100% kwoty zapłaconej za ten serwis w terminie 7 dni roboczych. Przy operatorze spoza UE, który ma handlowy interes w utrzymaniu ogłoszenia, to jest główne zobowiązanie, jakie możemy Ci uczciwie dać.
Potwierdzenie usunięcia
Na koniec dostajesz raport końcowy: listę usuniętych adresów z potwierdzeniami oraz potwierdzenia złożenia wniosków o deindeksację. Usunięty wpis nie wraca. Jeżeli ten sam VIN zostanie ponownie wystawiony na aukcji, powstanie nowy, odrębny wpis — to nowe zdarzenie, nie powrót starego, i nie obejmuje go pierwotne zlecenie.
Autopartner w Google — VIN w adresie i w tytule wyniku
Deindeksacja ma tu pełny sens, bo wszystkie warunki są spełnione naraz: numer VIN jest w adresie, w tytule zakładki i w opisie meta, a karta ma ustawione index, follow. Sprawdziliśmy indeks bezpośrednio — karty pojazdów są w nim obecne, z pełnym numerem VIN w tytule wyniku.
Robots.txt tego serwisu jest nietypowo rozbudowany i warto wiedzieć, co z niego wynika. Zawiera listę kilkuset zablokowanych robotów — narzędzi analitycznych, skanerów i archiwizatorów — ale Googlebot dostaje osobną, jawną regułę, która zamyka mu tylko panel administracyjny, logowanie i wyszukiwarkę wewnętrzną. Karty pojazdów są dla niego otwarte. Operator nie zamyka więc serwisu przed wyszukiwarkami; on wybiera, które mają wejść, i Google jest wśród wybranych.
Mapa witryny działa, choć nie pod standardowym adresem: sitemap.xml zwraca błąd 404, a właściwy indeks leży w katalogu /storage/, wskazany w robots.txt. To ma praktyczne znaczenie: adresy dotyczące Twojego pojazdu można zestawić z mapy witryny i z indeksu Google, i obie te listy trzeba porównać, zanim cokolwiek wyślemy.
Kolejność etapów nie jest kwestią gustu. Najpierw usuwamy stronę ze źródła, dopiero potem składamy wniosek do Google. Wniosek złożony przy działającej stronie daje efekt tymczasowy: robot wraca, znajduje żywy adres i indeksuje go ponownie. To najczęstszy błąd osób, które próbują załatwić sprawę samodzielnie — czyszczą wyniki wyszukiwania, a po dwóch–trzech tygodniach wpis jest z powrotem.
Ile kosztuje i ile trwa usunięcie z Autopartner
Rozliczamy się za pojedynczy serwis. Nie ma abonamentu, obowiązkowych pakietów ani dopłat za „trudny przypadek”. Audyt VIN jest bezpłatny — płacisz dopiero, gdy zdecydujesz się na usunięcie. Sam operator nie sprzedaje usuwania danych: w całym serwisie nie ma płatnej opcji ukrycia lota ani żadnego cennika za skasowanie karty.
| Pozycja | Wartość |
|---|---|
| Cena usunięcia z Autopartner | od 45 USD |
| Usunięcie ze źródła (karta pojazdu pod adresem z numerem VIN) | 2–3 dni robocze |
| Wniosek o deindeksację w Google | niezwłocznie po usunięciu ze źródła |
| Realizacja przez Google | 3–7 dni |
| Łączny czas standardowego zlecenia | 7–8 dni roboczych |
| Płatna oferta usunięcia po stronie operatora | brak — serwis takiej usługi nie sprzedaje |
| Audyt VIN | 0 PLN |
| Gwarancja | 100% zwrotu kwoty za serwis, z którego nie udało się usunąć — w 7 dni roboczych |
Nie obiecujemy, że usunięcie uda się w każdym przypadku — przy sprzedawcy spoza UE, który na tym ogłoszeniu zarabia, byłoby to nieuczciwe. Obiecujemy coś innego i mamy to na piśmie: jeśli z Autopartnera usunąć się nie uda, zwracamy 100% kwoty zapłaconej za ten serwis w terminie 7 dni roboczych. Reguluje to § 9 — Regulamin.
Czego nie usuwamy z Autopartner (i dlaczego)
Granicę usługi lepiej znać przed zapłatą niż po. Nie usuwamy i nie modyfikujemy wpisów w bazach oficjalnych: Carfax, AutoCheck, oryginalnych systemach Copart i IAAI, rejestrach DMV, NMVTIS ani w bazach ubezpieczycieli. Nikt tego legalnie nie robi, a firma, która to obiecuje, wprowadza Cię w błąd. Nie wpływamy też na samą działalność handlową operatora ani na jego prawo do sprowadzania i sprzedawania samochodów — usuwamy konkretną publikację dotyczącą konkretnego pojazdu, nic ponadto.
Nie usuwamy danych, których ten serwis nie publikuje: ceny końcowej, historii postąpień, kosztorysu naprawy ani danych osobowych wystawiającego tam nie znajdziesz. Jeśli ten sam lot siedzi równolegle w innych archiwach, każdy z nich jest osobnym zleceniem — najbliższe profilem są CarCheck.by, który akurat kwotę licytacji publikuje i sam sprzedaje usunięcie, oraz Bid.cars, budujący kartę wokół wyników licytacji. Który z nich faktycznie dotyczy Twojego VIN-u, ustala bezpłatny audyt; pozostałe rozpisuje pełny katalog serwisów.
I rzecz najważniejsza: usunięcie publikacji z internetu nie zwalnia sprzedającego z obowiązku poinformowania kupującego o znanych mu wadach i uszkodzeniach pojazdu. Chodzi o Twoje dane osobowe i o poufność warunków zakupu, nie o zatajenie stanu technicznego auta.
Zakres i granice usługi
Składamy wnioski o aktualizację lub usunięcie publikacji wyłącznie w serwisach internetowych publikujących publicznie dostępne ogłoszenia i archiwa aukcji pojazdów. Nie zwracamy się do oficjalnych rejestrów i nie mamy do nich dostępu — nie usuwamy ani nie modyfikujemy danych w Carfax, AutoCheck, Copart (oryginał), IAAI (oryginał), bazach DMV, NMVTIS ani w bazach ubezpieczeniowych. Nie modyfikujemy, nie zmieniamy i nie fałszujemy historii pojazdu w żadnej bazie danych.
Znaki towarowe. Nazwy serwisów i znaki towarowe należą do ich właścicieli i są używane wyłącznie w celu opisania zakresu naszej usługi. UkryjVIN.pl nie jest powiązany z tymi serwisami, nie jest przez nie autoryzowany ani nie reprezentuje ich operatorów.
Obowiązki sprzedającego. Usunięcie publikacji internetowej nie zmienia stanu technicznego pojazdu i nie zwalnia sprzedającego z obowiązku poinformowania kupującego o znanych wadach pojazdu.
Informacje o serwisach zewnętrznych. Opis funkcji i zakresu danych serwisu Autopartner odzwierciedla stan na dzień 28 lipca 2026 i może się zmienić bez naszej wiedzy. Terminy realizacji oraz warunki gwarancji zwrotu określa Regulamin (§ 8 i § 9).